Mapa szperacz

Czytasz posty znalezione dla słów: Mapa szperacz





Temat: Bieszczady 2009 -> 3-9 lipiec
Lista potrzebnych rzeczy, co by nie zapomnieć niczego

Co wziąć
Wszyscy:
-karimata
-śpiwór
-latarka
-ze 2 pary butów i ew. klapki
-ręcznik
-jakieś kąpielówki
-spodnie długie, krótkie
-kurtka
-koszulki (Wentylówki!)
-bluzy (radzę ze 2 wziąć, bo może być niezłe gówno)
-płaszcze przeciwdeszczowe (najlepiej coś na plecak i na siebie)
-kubek
-nożyk/scyzoryk
-komórka i ew. ładowarka
-coś na głowę (czapka/kapelusz) ew. okulary przeciwsłoneczne
-majty i skarpety
-papier do d... żeby papierzaki w lesie stawiać
-szczoteczka
-pasta do zębów
-mydełko i ew. szampon
-jedzenie i picie (konserwy, pasztety, bułki bądź chleb)
-ze 3-4 kanapki na podróż
-ważną legitymacje studencką! i dowodzik osobisty
-kasa (~400zł powinno być ok)

Kacper - namiot, lina na wszelki wypadek
Krzysiek - namiot
Szymek - lornetka, szperacz, mapa*
Adam- aparat*
Rafal - szperacz, wino
Radek - grzałka*
gołąb - olejek do opalania*
Jerzu -

* - rzeczy lekkie, ale potrzebne






Temat: Bieszczady 2009 -> 3-9 lipiec
Ustaliliśmy juz pewne szczegóły: na poczatke co kto bierze
Kacper - namiot
Krzysiek - namiot
Szymek - lornetka, szperacz, mapa*
Adam- aparat*
Rafal - szperacz, wino
Radek - grzałka*
gołąb - olejek do opalania*
Jerzu -

* - rzeczy lekkie, ale potrzebne;-)
no i kazdy oczywiscie takie rzeczy jak: spiwory, karmity...

dopisywać co sie komu przypomni. jak ktos nic nie bedzie mial, albo za lekko, to namioty beda wedrowac od plecka do plecaka.






Temat: Rajd Nocka 2008
Z podpowiedzi co wziąć ze soba rajd to zasugeruje:
latarkę - najlepiej szperacz,
mapę Poznania i okolic,
coś do picia i jedzenia - choc na mecie bedzie czekał na Was obiad, a po drodzę będzie można napić sie kawy i herbaty
wiaderko dobrego humoru - jak zwykle na nocke
no i inne dziwne rzeczy, ktore mogą Wam wpaść do glowy i sądzicie, ze bedziemy tak wredni, ze bedzie Wam to cos potrzebne

A z takich szczegółów, to dzieki uprzejmości firmy Suzo - www.suzo.pl do wygrania bedzie miedzy innymi prawdziwy stół do piłkarzyków <taka wersja 1:1 - dla złośliwych;>

Także zapraszamy, bo puchary i nagrody czekaja na Was:)

pozdrawiam!!



Temat: Brak pomyślunku, choróbsko i państwową służb ę zdrowia


Wiem, ale kabelek jest podłączony na stałe do auta zwanego 'lodówką', bo w
nim
nie ma gniazda zapalniczki, bo nikt nie przewidział, że może być


potrzebne...

Eeeee gniazdko to podstawa:-)) zarowno w samochodzie jak i na jachcie,
pomijajac GPS i ladowarke komorki to "szperacz" dobry jest:-)))))


Masz nową mapę Garmina? Dobra jest? (Oprócz tego, że pokazuje po irlandzku
pod
prąd :)))


Nie... mam GPS 76, on nie ma mapy. Dlatego zaczynam myslec o laptopie:-))))





Temat: tanie przewodniki i mapy
Jesli przygotowujesz sie do wyjazdu i szukasz map i planow w internecie, zajrzyj na strone:
www.kartografia.pl
gdzie zamieszczony jest katalog stron z mapami, planami, zdjeciami lotniczymi i satelitarnymi. Sam ostatnio znalazlem poprzez ten serwis mapy Anglii przeznaczone do druku na drukarce. Polecam.

Szperacz



Temat: [rower] Nasze wycieczki w roku 2008

Pewnie mam jakąś dobrą mapę w domu, ale nie mam pojęcia gdzie.
na rowerze 50 się średnio sprawdza
Mi się sprawdzała świetnie 50-tka pt. "Północne okolice Warszawy", ale to pewnie ze względu na szperaczy (a nie tranzytowy) charakter jeżdżenia. :



Temat: Osterode Ostpreussen-czyli pamiątki z przeszłości.
Witaj Osterode. Znam człowieka o podobnych pasjach, który latał ze szperaczem po okolicy, może znasz, inicjały S.P. lat 43. Jego mapy i monety widziałem w internecie, ostatnio kontakt ograniczony. Do czego zmierzam, otóż ja zajmuję się architekturą i poszukuję śladów po fortyfikacjach obronnych mostu kolejowego w Ostródzie.Jako poszukiwacz skarbów mogłeś się natknąć na coś podobnego.
Za ewentualną pomoc dzięki.
Pozdrawiam



Temat: TR - Godzina Chwały
Kochany MG garść pytanek:
1. czy mamy zorientowany statek względem mapy?
2. czy skafandry mają wbudowane kompasy?
jeśli tak to możemy się kierować orientując 'północ' jako dziób statku.
2. czy mamy jakieś szperacze czy inne oświetlenie zewnętrzne oprócz postojówek?
Ułatwi to orientacje/lokalizacje statku z zewnątrz.
3. czy mamy kabel który można by było pociągnąć (nawiązując do SMSa)?
Jeśli tak to jest to pierwrzoplanowe działanie.
5. czy na pokładzie są farby lub inne mazidła którymi można by było oznaczyć trasę?
6. czy posiadamy tę boję alarmową, o której wspominałem?
jeśli tak to zgrywamy już posiadane informacje i wystrzeliwujemy na orbitę.

Heh a widzisz gdyby mój kochany syn nie wcisną migającego guziczka na kompie zdążył bym popytać wcześniej :p

Znam ten motyw - moja kochana córeczka z upodobaniem gasi mi z zaskoczenia laptopa



Temat: Świdniccy szperacze
Cześc :grin:

Przypominam,że 19 marca oddajecie gotowe teksty o świdnickich nekropoliach.

Szumacher i reszta - daję Wam link do mapy,można powiększyć wybrany obszar miasta,zrzucicć printscreenem i obrobić w DARMOWYM programie graficznym z zaznaczeniem interesujących ns obiektów:
http://www.targeo.pl/

Powodzenia




Temat: zacofanie w ciemnogrodzie (www.wegliniec.pl)
Strona Gminy Węgliniec to czysta amatorszczyzna. A profesjonalizm to dzisiaj postawa działalności marketingowej każdej instytucji.
Nie tylko nieaktualne dane , ale również brzydka grafika w jpegach , drobne błędy ( patrz mapa gminy gdzie kościół w Piasecznie został zaznaczony nad źródełkiem) nie otwierające się pliki PDF , brak pozycjonowania , to tylko niektóre braki na www.wegliniec .pl. Burmistrz gminy jest na tyle niedostępny , że nie posiada nawet odrębnego emalia.

Jak można promować gminę , kiedy każdy szperacz internetowy nawet na chwilę nie zawiesi wzroku w tym miejscu. I nie są to drobne sprawy ale szalenie ważne dla rozwoju gminy. Taka strona przynosi tylko wstyd jej użytkownikom . Żal burmistrzowi wydać kilkaset złotych na porządną stronę .Nie żal stracić miliony. Radzę wzorem redaktora Lisa, aby nowy burmistrz wywiesił w biurze napis.
" Internet głupcze."



Temat: Zajrzyjcie na www.umgdy.gov.pl
To ja powiem czego bym chcial na jachcie jako czarterobiorca.

map, przenosnika, trojkata, olowka, gumki, pasow rat. dla osob na
jachcie, swiatel nawigacyjnych, silnika, szelek bezpieczenstwa, gps, ukf
(bez dsc), pirotechniki, kotwicy (z lina/lancuchem), lornetki,
dzialajacych urzadzen wyposazenia stalego (sciagacze, szakle, bloki,
knagi, sterociagi)

tak naprawde czy jakosc powyzszego sprawdzi inspektor- obojetnie jaki,
jest mi calkowicie obojetne bo po jego sprawdzeniu.
1. Wszystko mozna wymienic,
2. wszystko moze sie zepsuc,
3. wszystko dobrze jest samemu sprawdzic
Takze IMHO o wyposazeniu lodki komercyjnej powinny decydowac raczej
warunki ubezpieczenia - czyli w efekcie armator a nie minister czy dyr.UM

opcjonalnie: tratwy ratunkowej, wiadra (do mycia lodki), epirb, DSC,
navtex, e-mapy, radar, szperacza i co tylko firma czarterowa moze
zaoferowac - rynek zweryfikuje czy za dodatkowa oplata czy nie.

pozdrawiam
Robert Robaczewski



Temat: Zajrzyjcie na www.umgdy.gov.pl
Robert napisał(a):

[quote]3. wszystko dobrze jest samemu sprawdzic
Takze IMHO o wyposazeniu lodki komercyjnej powinny decydowac raczej
warunki ubezpieczenia - czyli w efekcie armator a nie minister czy dyr.UM

opcjonalnie: tratwy ratunkowej, wiadra (do mycia lodki), epirb, DSC,
navtex, e-mapy, radar, szperacza i co tylko firma czarterowa moze
zaoferowac - rynek zweryfikuje czy za dodatkowa oplata czy nie.
[/quote]
No przecież ja to tu chyba od dwóch tygodni piszę...

--
Pozdrawiam
T.k.



Temat: TR - Godzina Chwały
Tak, Krisu, statek jest zorientowany względem mapy. Skafandry mają wbudowane kompasy, ale pamiętaj - kierowanie ekipą w zerowej widoczności w oparciu wyłącznie o mapnik i kompas będzie prawdziwym wyzwaniem! Musisz też założyć, że kiedy tylko patrol oddali się od Arrowa, łączność zacznie się rwać (komunikatory w skafandrach nie należą do specjalnie mocnych, ale chyba się już tego spodziewaliście, co?).

Nie macie zewnętrznych szperaczy (co gorsza, nie macie też na pokładzie żadnych latarek, nikt nigdy nie pomyślał, żeby coś takiego kupić). Jest za to duża puszka farby, w sam raz do znakowania drogi.

Nie macie żadnej boi sygnałowej (być może jest to również element wyposażenia, w który warto w przyszłości zainwestować). Boje na pewno walają się w kosmoporcie, ale trzeba by je zaprogramować, a potem znaleźć sposób na wystrzelenie na orbitę.

Stan, Trih, Karina - zachęcam do pisania w trybie niebieskim, Wasze opinie w kwestii spraw organizacyjnych również uważam za cenne.

I przypominajka dla wszystkich - kolonistom cały czas tyka nad głową zegar!



Temat: wątek dla miłośników kolei szerokiej i wąskiej

Na dobrze, ale to jest materiał dla początkujących szperaczy, ja potrzebuję dokładnej mapy, prawie że z podkładami i wajchami do wajchowania.od razu widać, że nie jesteśmy początkującym



Temat: wątek dla miłośników kolei szerokiej i wąskiej
Na dobrze, ale to jest materiał dla początkujących szperaczy, ja potrzebuję dokładnej mapy, prawie że z podkładami i wajchami do wajchowania.



Temat: 1
Podałeś przykład map z serii FreeRoam. Czyli co, słowa nam dotrzymali? Ale jak, jako erzac właściwego ED? Macie, na odczepkę?

Sedno tkwi właśnie w tym, że ED robione jest na P2. Gdyby było modyfikacją innej gry, to wcale bym się nim nie interesował, nie byłoby takiej pozycji na moim kompie. Zainstalowałem tylko dlatego, że ma związek z Postalem. Że na świecie ludzie nie marudzą, tylko my? Cóż, może ci, którym ED do gustu nie przypadł, po prostu go olali. I tylko część z nas marudzi i chce, by ED była kolejnym P2. Taki ED nigdy nie był. Ale takie są moje oczekiwania, niestety, nie potrafię tego zmienić. I nie chcę erzacu w postaci kilku map. Ja chcę suwak, którym kontroluję ilość zombich na właściwej mapie gry, ale też z możliwością ich zupełnego wyłączenia. Chcę tak w reedycji ED.

Bo jest jeszcze inna rzecz. Znamienna. Właściwie najważniejsza w tym wszystkim, co dotyczy ED. Czemu ja tak nie lubię zombich? A może gdyby ich nie było, a byliby inni, to też by mi się nie podobało? Owszem, to możliwe. Bo nie o obecność zombi czy zwykłych przechodniów tu idzie, ale o ich nadmiar. Za dużo zombich - to ich nie lubić trzeba, bo są wrogami przyjemnej gry. Ale gdyby było za dużo policji, talibów czy wojska - narzekałbym tak samo. Są jednak w nadmiarze zombi i to oni przeszkadzają. I to oni są "złem", przez które wszystkich innych ciekawych postaci (więcej gangoli! sił specjalnych wojska!) mi brakuje. Nie ma równowagi.

Ale nade wszystko. Ja jestem typem gracza-szperacza, który MUSI wejść w każdy kąt mapy, wszystko poruszyć, dotknąć, popsuć. Wszędzie muszę być. A do takiego łażenia ja muszę mieć spokój, żadne zgniłe fajfusy nie mają prawa mi przeszkadzać. A w awanturach uczestniczyć chcę tylko wtedy, gdy sam zechcę, ba, gdy sam je wywołam. Wtedy, gdy skończę zwiedzanie. Taki jest Postal. Nie lubię być popychany przez coś, wciąż do przodu. Taki jest ED. Dla mnie: John przegrał z Kolesiem. Moje oczekiwania, oczekiwania fana P2, nie spotkały się z zamiarem twórców ED. Nie jestem po prostu właściwym odbiorcą tego moda.



Temat: Gliwice
no i zarąbiście, ja pasuje puki co z treningiem w kwestji barku, ale i tak dzis basen bedzie a co 25 pod wodą i nogi albo bede bawił sie w instruktora Total Immersion i pastwił nad byłym szefem.
Jak wruce z pracy to zrobie update kilku fotek na forum i filmów na you tube na moje konto.
Endriu podaj mi namiary na serwer to wyśle film o dobrej , normlanej jakosci z tej 50 -ątki na grzbiecie. Albo podam ci linka do jakiegos uploaderato rozprowadzisz go do zainteresowanych osób czyli zawodników to juz na prv
Dziś oglądałem swoje filmy i musze przyznać że najlepiej to u mnie wygląda to czego nie trenuje wogóle czyli żaba ...
co do zawodów ogólnie ok, ale i jest czarna plama na koncie organizatorów. Aspekt logistyczny. A usprawiedliwia tylko to że do konca nie sprawdziliśmy gdzie te noclegi są, ale info o moliwosci zjedzenia sniadania w hotelu lesnym nas leko zmylily no i ze to jeden kompleks. Gdyby nie pomocna dloń to bysmy chyba taksa jeżdzili z jednego konca Gliwic na drugi i 3 km na sniadanie przez trase wylotową do hotelu leśnego. Srednia perspektywa z tymi domkami, ale życie to nauka wiec drugi raz takiej wpadki nie bedzie. Proponował bym nastepnym razem podać jakieś mapy dla nie tubylców i nowo startujacych bo można zaliczyć zonka bez samochodu i to nie małego. Ogólnie było ok mimo że to dopiero mój drugi start w mastersach, ale Bielawa lepsza:P
Jesli o mnie chodzi to jedno zycie padło na 50 m klasykiem a reszta wyników to tak sobie, prawie dwie sekundy gorszy czas na 50 m delfinem, porażka plus łykniecie fali i to chyba nie jednej.
Co wiecej fajnie było wa spoznać, przyanjmniej kilkoro Lindsay recznikowego szperacza jak bym wiedział ze to ty płyniesz te 200 m to bym ci glowe nogą przytrzymał i z bacikiem leciał i poganiał żebyś to przepłyneła. My tam myślelismy że cie zamuliłó za wysokie tempo
Podsumowująć miło bedzie sie wspominać chatkę z drewna zrzartą przez korniki i bez konkurencyjny bieg na 200 m kraulem i podróż PKP w 30 C hehe niektórzy wiedzą o co chodzi. No i sztafety bo fajnie wygrać nie tylko konkurencje we własnej grupie wiekowej ale i ogólnie
pozdrowienia i wracam do opisu procedóry




Temat: Pozwolenia na rakietnice...
Jacek Kijewski napisał(a):

[quote]Tu na grupie pamiętam głosy o dużej przydatności rakietnicy
niekoniecznie do
wzywania pomocy ale do zwrócenia na siebie uwagi.

Bo jest przydatna. Są naboje białe, są optyczno-hukowe. Dobrze nadaje
się do wystartowania regat. Można sobie oświetlić białym nabojem wejście
do portu. Itd.
[/quote]
dokładnie o to chodzi - dlatego chciałbym mieć takie cóś - wejście nocne
na kotwicowisko na zasadzie "gdzie jest kanał? - mapa, GPS, i kompas
mówią że tam (tu wskazanie ręką w ciemność) jakieś 3/4 - 1 kabel od nas"
i skierowanie się w ciemność są fajne ale do czasu... Walnięcie białej
rakiety rozwiązałoby problem (również pomocny byłby sprawny szperacz,
ale ten akurat odmówił współpracy po opuszczeniu ostatniego
cywilizowanego miejsca - rakietnica jest bardziej niezawodna).
[quote]
I gdyby nie paranoja wokół posiadania tego sprzętu, nie byłoby z tym
problemów.

dokładnie[/quote]

[quote](przy okazji, posiadanie pudełka czerwonych rakiet oprócz kilku rakiet
spadochronowych nie jest złe. Oczywiście to kwestia cen rakiet, a one w
obecnej chwili nie muszą być ściśle powiązane ze skomplikowaniem samego
urządzenia)

zgadzam się. Zaznaczam jednocześnie, że nie tak dawno widziałem[/quote]
ogłoszenia o sprzedaży rakiet (nabojów do rakietnicy) w kolorach różnych
po 12 czy 20 zł sztuka. Za takie pieniądze to sobie można postrzelać
przy wejściu na kotwicowisko. Fakt istnienia konwencyjnych rakiet w
kolorach innych niż czerwony nie ma tu nic do rzeczy, skoro ich koszt w
zależności od modelu waha się od 90 do 135 zł... ;-/

--
pozdrawiam
Krzysztof Chajęcki "meping"
www.sy-rana.komp-druk.pl - czarter jachtu na zatoce Gdańskiej i Bałtyku



Temat: Taktyka
proponowałbym wprowadzić jakieś elementy taktyki myślę,że każdemu się to przyda

TAK NA POCZĄTEK

SYTUACJE TAKTYCZNE

Kontakt wzrokowy
Jeżeli zespół widzi nieprzyjaciela samemu będąc niewidocznym to powinien:
- zająć ukryte stanowisko
- poczekać na oddalenie się przeciwnika
- jeśli działa jako szpica zameldować dowódcy elementu rozpoznawczego o składzie i kierunku działania nieprzyjaciela
- jeśli działa samodzielnie obejść niebezpieczny rejon

Wykrycie przez pojedynczego nieprzyjaciela który zaczyna strzelać
- należy natychmiast zalec i odpowiedzieć ogniem
- szperacz wystrzeliwuje w kierunku nieprzyjaciela cały magazynek a następnie pod osłoną starszego szperacza wycofuje się w jego kierunku
- procedurę należy powtarzać do czasu oderwania się od przeciwnika

Zasadzka lub natknięcie się z bliska na nieprzyjaciela
- szperacz pokrywa ogniem ciągłym pozycje nieprzyjaciela
- starszy szperacz rzuca granat dymny pomiędzy nieprzyjaciela a szperacza a następnie likwiduje swoim ogniem najgroźniejszych przeciwników do momentu pokrycia rejonu przez dym
- szperacz rzuca granat odłamkowy i wycofuje się w kierunku starszego szperacza tak by nie utrudniać mu prowadzenia ognia osłonowego
- zespół rusza w kierunku najbliższej kryjówki
- jeśli kontakt nie może być zerwany wzywa się wsparcie ogniowe lub grupę osłonową
- jeśli dojdzie do rozproszenia zespołu powinien on się spotkać w ostatnim RV

Zasadzka daleka (ostrzał artylerii, km lub snajpera)
- zespół zalega a następnie dowódca zespołu podaje godzinę oznaczającą kierunek wycofania i odległość na jaką należy się wycofać np. "9 na 300" oznacza wycofanie się w lewo pod kątem 90 stopni do kierunku marszu na odległość 300 metrów
- punkt wycofania zostaje automatycznie jako ARV
- jeżeli dojdzie do rozproszenia zespołu zbiera się on w RV

Atak z powietrza
- zespół kryje się w najbliższym dostępnym ukryciu
- w przerwach pomiędzy przelotami samolotu (śmigłowca) przemieszcza się w kierunku ukryć zapewniających osłonę przed wykryciem z powietrza
- zespół pozostaje w ukryciu aż do odlotu samolotu
- zespół nie odpowiada ogniem na atak
- w wypadku rozproszenia zespołu zbiera się on w ostatnim RV

Zatrzymanie taktyczne (sygnał dowodzenia: uwaga! stój!)
- sygnał podaje ubezpieczenie lub d-ca grupy
- należy wykonać przyklęk, zachować bezwzględną ciszę
- prowadzić obserwację w swoim sektorze oraz obserwację dowódcy

Ubezpieczenie dowódcy (sygnał dowodzenia: zbiórka! obrona okrężna!)
- sygnał podaje dowódca grupy
- stosuje się go w celu ubezpieczenia dowódcy przy czynnościach związanych z orientowaniem mapy, wytyczaniem kierunku marszu, nawiązaniem łączności.
- poszczególni strzelcy zajmują stanowiska wokół dowódcy w formie trójkąta (grupa 3 strzelców + dowódca), diamentu (4-7 strzelców + dowódca)
- postawa w zależności od terenu i widoczności (klęcząca lub leżąca)

Ubezpieczenie miejsca postoju (rozkaz ustny po wybraniu miejsca przez dowódcę)
- stosowane w przypadku odpoczynku grupy
- miejsce wybrane na postój powinno być trudno dostępne dla nieprzyjaciela, zakryte przed obserwacją, mieć możliwość dogodnej ewakuacji
- ubezpieczenie organizować w parach na najbardziej zagrożonych kierunkach
- na ubezpieczenia miejsca postoju wystawiać maksimum połowę stanu etatowego grupy

Przekraczanie drogi, mostu, torów kolejowych (sygnał dowodzenia: uwaga! rejon niebezpieczny!)
- miejsce wybrane na przekraczanie w/w przeszkód terenowych powinno być zakryte o ile to możliwe przed obserwacją nieprzyjaciela
- należy pamiętać o ubezpieczeniu i skontrolowaniu rejonu przez szperaczy aby uniknąć zasadzki lub wykrycia przez nieprzyjaciela
- przekraczanie rozpoczynać na sygnał dowódcy lub ubezpieczenia
- po pokonaniu przeszkody sprawdzić stan ludzi (szczególnie w nocy)

Zasadzka bliska
- rozwinięcie grupy w kierunku zagrożenia
- natychmiastowe otwarcie ognia ciągłego
- obezwładnienie nieprzyjaciela granatami
- atak stanowisk nieprzyjaciela (ruch do przodu - połączony na przemian z ostrzałem)
- Uwaga! Nie próbuj szukać ukrycia, w każdej dobrze zastawionej zasadzce w tych miejscach będą miny, działaj szybko, nie skupiaj się w większej grupie, część oddziału która nie wpadła w strefę "śmierci" powinna zaatakować z boku lub z tyłu
- Uwaga! W przypadku niemożności opanowania pozycji nieprzyjaciela (duża przewaga liczebna, warunki terenowe), należy starać się zerwać kontakt poprzez rzucenie granatów dymnych i wycofanie stosując wzajemne ubezpieczenie - część oddziału osłania reszta wycofuje się do najbliższego ukrycia. Procedurę tę powtarzać do czasu zerwania kontaktu.

- Uwaga! Decyzje dotyczące wycofania, wzajemnego ubezpieczenia, ewentualnego ARV podejmuje dowódca grupy




Temat: Sytuacje taktyczne

Kontakt wzrokowy
Jeżeli zespół widzi nieprzyjaciela samemu będąc niewidocznym to powinien:
- zająć ukryte stanowisko
- poczekać na oddalenie się przeciwnika
- jeśli działa jako szpica zameldować dowódcy elementu rozpoznawczego o składzie i kierunku działania nieprzyjaciela
- jeśli działa samodzielnie obejść niebezpieczny rejon

Wykrycie przez pojedynczego nieprzyjaciela który zaczyna strzelać
- należy natychmiast zalec i odpowiedzieć ogniem
- szperacz wystrzeliwuje w kierunku nieprzyjaciela cały magazynek a następnie pod osłoną starszego szperacza wycofuje się w jego kierunku
- procedurę należy powtarzać do czasu oderwania się od przeciwnika

Zasadzka lub natknięcie się z bliska na nieprzyjaciela
- szperacz pokrywa ogniem ciągłym pozycje nieprzyjaciela
- starszy szperacz rzuca granat dymny pomiędzy nieprzyjaciela a szperacza a następnie likwiduje swoim ogniem najgroźniejszych przeciwników do momentu pokrycia rejonu przez dym
- szperacz rzuca granat odłamkowy i wycofuje się w kierunku starszego szperacza tak by nie utrudniać mu prowadzenia ognia osłonowego
- zespół rusza w kierunku najbliższej kryjówki
- jeśli kontakt nie może być zerwany wzywa się wsparcie ogniowe lub grupę osłonową
- jeśli dojdzie do rozproszenia zespołu powinien on się spotkać w ostatnim RV

Zasadzka daleka (ostrzał artylerii, km lub snajpera)
- zespół zalega a następnie dowódca zespołu podaje godzinę oznaczającą kierunek wycofania i odległość na jaką należy się wycofać np. "9 na 300" oznacza wycofanie się w lewo pod kątem 90 stopni do kierunku marszu na odległość 300 metrów
- punkt wycofania zostaje automatycznie jako ARV
- jeżeli dojdzie do rozproszenia zespołu zbiera się on w RV

Atak z powietrza
- zespół kryje się w najbliższym dostępnym ukryciu
- w przerwach pomiędzy przelotami samolotu (śmigłowca) przemieszcza się w kierunku ukryć zapewniających osłonę przed wykryciem z powietrza
- zespół pozostaje w ukryciu aż do odlotu samolotu
- zespół nie odpowiada ogniem na atak
- w wypadku rozproszenia zespołu zbiera się on w ostatnim RV

Zatrzymanie taktyczne (sygnał dowodzenia: uwaga! stój!)
- sygnał podaje ubezpieczenie lub d-ca grupy
- należy wykonać przyklęk, zachować bezwzględną ciszę
- prowadzić obserwację w swoim sektorze oraz obserwację dowódcy

Ubezpieczenie dowódcy (sygnał dowodzenia: zbiórka! obrona okrężna!)
- sygnał podaje dowódca grupy
- stosuje się go w celu ubezpieczenia dowódcy przy czynnościach związanych z orientowaniem mapy, wytyczaniem kierunku marszu, nawiązaniem łączności.
- poszczególni strzelcy zajmują stanowiska wokół dowódcy w formie trójkąta (grupa 3 strzelców + dowódca), diamentu (4-7 strzelców + dowódca)
- postawa w zależności od terenu i widoczności (klęcząca lub leżąca)

Ubezpieczenie miejsca postoju (rozkaz ustny po wybraniu miejsca przez dowódcę)
- stosowane w przypadku odpoczynku grupy
- miejsce wybrane na postój powinno być trudno dostępne dla nieprzyjaciela, zakryte przed obserwacją, mieć możliwość dogodnej ewakuacji
- ubezpieczenie organizować w parach na najbardziej zagrożonych kierunkach
- na ubezpieczenia miejsca postoju wystawiać maksimum połowę stanu etatowego grupy

Przekraczanie drogi, mostu, torów kolejowych (sygnał dowodzenia: uwaga! rejon niebezpieczny!)
- miejsce wybrane na przekraczanie w/w przeszkód terenowych powinno być zakryte o ile to możliwe przed obserwacją nieprzyjaciela
- należy pamiętać o ubezpieczeniu i skontrolowaniu rejonu przez szperaczy aby uniknąć zasadzki lub wykrycia przez nieprzyjaciela
- przekraczanie rozpoczynać na sygnał dowódcy lub ubezpieczenia
- po pokonaniu przeszkody sprawdzić stan ludzi (szczególnie w nocy)

Zasadzka bliska
- rozwinięcie grupy w kierunku zagrożenia
- natychmiastowe otwarcie ognia ciągłego
- obezwładnienie nieprzyjaciela granatami
- atak stanowisk nieprzyjaciela (ruch do przodu - połączony na przemian z ostrzałem)
- Uwaga! Nie próbuj szukać ukrycia, w każdej dobrze zastawionej zasadzce w tych miejscach będą miny, działaj szybko, nie skupiaj się w większej grupie, część oddziału która nie wpadła w strefę "śmierci" powinna zaatakować z boku lub z tyłu
- Uwaga! W przypadku niemożności opanowania pozycji nieprzyjaciela (duża przewaga liczebna, warunki terenowe), należy starać się zerwać kontakt poprzez rzucenie granatów dymnych i wycofanie stosując wzajemne ubezpieczenie - część oddziału osłania reszta wycofuje się do najbliższego ukrycia. Procedurę tę powtarzać do czasu zerwania kontaktu.

- Uwaga! Decyzje dotyczące wycofania, wzajemnego ubezpieczenia, ewentualnego ARV podejmuje dowódca grupy


pobrano z http://www.szwadron.kgb.pl/poligon/zielona/sytuacje_taktyczne.htm




Temat: Definicja rozpoznania

RV - miejsce zbiórki (spotkania) ustalane na wypadek rozproszenia oddziału lub jako punkt docelowy np. koncentracji

ARV- alarmowe miejsce zbiórki podawane doraźnie np. wycofania spod ognia lub zasadzki.

MRV - miejsce ewakuacji medycznej.

SPO - Standardowe Procedury Operacyjne (ustalone normy zachowania i postępowania w różnego rodzaju występujących sytuacjach bojowych)

Rozpoznanie - zdobywanie wiadomości o nieprzyjacielu i terenie niezbędnych do prowadzenia walki. Wiadomości zdobywa się przez obserwację ,podsłuchiwanie, walkę, studiowanie dokumentów, przesłuchiwanie jeńców i ludności cywilnej. Zbieranie danych rozpoznawczych należy do podstawowych obowiązków każdego strzelca i dowódcy.

Obserwacja - jeden ze sposobów prowadzenia rozpoznania. Organizuje ją dowódca patrolu poprzez wyznaczenie obserwatorów odpowiedzialnych za poszczególne kierunki (sektory) obserwacji lub dowódca posterunku obserwacyjnego. Obserwatorom podaje się kierunek obserwacji, sposób meldowania oraz miejsca na które należy zwracać szczególną uwagę.

Szperacze - wyznaczeni przez dowódcę patrolu do skontrolowania rejonów szczególnie niebezpiecznych - tam gdzie nie wystarcza prowadzenie rozpoznania za pomocą obserwacji. Szperacze działają parami. Jeden z nich jest starszym szperaczem do którego obowiązków należy: kierowanie działaniami szperacza i jego osłona w przypadku zagrożenia oraz utrzymywanie łączności z dowódcą elementu rozpoznawczego ( w przypadku poruszania się w szyku patrolowym, liczba szperaczy jest zależna od zaistniałej sytuacji, zazwyczaj wystarczy jeden).

Maskowanie - zespół przedsięwzięć mających na celu ukrycie wojsk, sprzętu bojowego, obiektów fortyfikacyjnych i tyłowych przy użyciu środków etatowych (sprzęt maskujący) i podręcznych przy zastosowaniu różnych technik maskowniczych. Maskowanie we współczesnych działaniach bojowych odgrywa bardzo ważną rolę z uwagi na dużą różnorodność i doskonałe stosowanie środków rozpoznawczych, w związku z tym musi być prowadzone samorzutnie i stale w każdej sytuacji taktycznej, aby utrudnić lub uniemożliwić nieprzyjacielowi prowadzenie skutecznego rozpoznania.

Łącznik - strzelec ze składu elementu rozpoznawczego wyznaczony przez dowódcę w celu nawiązania bezpośredniej łączności z przełożonym lub pododdziałem wojsk własnych lub przekazania meldunku. Łącznika (łączników) wysyła się gdy zawiodły inne środki techniczne służące do nawiązania łączności.

Element rozpoznawczy - pododdział rozpoznawczy wykonujący zadanie rozpoznawcze

Kierunek działania- obiekt lub teren który należy rozpoznać

Sytuacja taktyczna- wiadomości o nieprzyjacielu i wojskach własnych w rejonie wykonywanego zadania

Termin- godzina gotowości do wykonania zadania, godzina rozpoczęcia zadania, czas wykonania zadania

Łączność- czasy i sposoby przekazania zdobytych wiadomości - ewentualne kody i kryptonimy, hasła i sygnały rozpoznawcze

Sposób działania po wykonaniu zadania- określa jak, gdzie i kiedy dołączyć do oddziału

Dowódca- dowodzi elementem rozpoznawczym. Do jego zadań należy: przestudiowanie według mapy terenu przyszłego zadania, wybranie drogi marszu jeśli nie została określona, przemyślenie i opracowanie planu działania, przygotowanie wyposażenia osobistego: lornetka, blok meldunkowy, busola, mapa

Zastępca- zastępuje dowódcę elementu rozpoznawczego. Sprawdza broń i amunicję, dopilnowuje prawidłowego maskowania, dokonuje zabezpieczenia logistycznego: żywność, woda, zabezpieczenie medyczne i inne środki techniczne potrzebne do wykonania zadania

Radiooperator- osoba odpowiedzialna za sprawdzenie sprzętu łączności, zapoznanie się z kryptonimami, kodami i czasami nawiązywania łączności

Szyki marszowe i patrolowe:

rząd- (szereg)- teren trudno dostępny, leśny, wąskie ścieżki, gęste krzaki
szachownica- (dwuszereg)- szerokie drogi- place, ulice miejskie
tyraliera- wykonanie ataku, otwarcie ognia, przeszukania terenu
diament- (gwiazda, rój)- teren otwarty, łatwo dostępny z małą ilością przeszkód terenowych
klin- (sierżant - odwrócone V) teren otwarty, mała ilość przeszkód terenowych


pobrano z http://www.szwadron.kgb.pl/poligon/zielona/definicja.htm




Temat: Pogawędki ogólne
Zgadzam się niemal ze wszystkim co napisali poprzednicy ,ale:
Kwestia rozumienia zadań itp.
1. Do tych co nie czytają forum , może i to dobrze że nie wszyscy czytają forum bo mogło by być za dużo postów do czytania i jakiś ogólny bałagan
Więc uważam że obowiązkiem każdego dowódcy drużyny jest przynajmiej czytanie forum i powinien być taki odgórny przykaz od organizatorów.Co to da ?
A mianowicie zmierzam do tego aby w obowiązkach dowódcy było wyjaśnienie informacji dotyczących reguł i zasad samej gry jak i zadań w tej że grze , swoim podopiecznym . Więc zmartwieniem organizatorów powinno być to żeby to dowódczy zrozumieli instrukcje gry , a zmartwieniem dowódcy powinno być aby ta wiedza została wyjaśniona jego drużynie .
Myślę że po takim postawieniu sprawy na samą grę dotrą już wyedukowani uczestnicy i nie będzie głupich pytań nie porozumień itp. Ewentualnie przed samą grą ogólne potwierdzenie zasad gry i do roboty .

Plusem tego jeszcze będzie to że będzie można wtedy wprowadzać bardziej złożone zadania .
Sorry, ale ja od Saltusa wymagam czegoś więcej niż niedzielnego malowania i widział bym zadania naprawdę złożone i skomplikowane , właśnie same zadania decydują czy impreza jest elitarna czy tylko taką udaje . Sami gracze też tworzą ten klimat elitarności .

A zadani jaki bym widział ?
Sam pomysł podzielenia na skale trudności (kolory) jest fajnym pomysłem
Zadania
Mam sporo pomysłów nie będę tu ich opisywał szczegółowo bo zrobi się lektura ,ale pokrótce :
Np. 1 wybieramy z każdej armii np. 6 osób idą one do przeciwnej armii jako jeńcy (obie armie robią to sam w tym samym czasie) są umieszczani w obozie jenieckim w jakimś ustalonym kwadracie mapy (storna przeciwna
musi znać ten ustalony kwadrat mapy) każda z armii wyznacza sobie :
-grupę/bądz zespół grup do odbicia jeńców
-grupę obozu jenieckiego
-grupę patrolującą teren na którym znajduje się obóz
-oddział koszarowy , jego zadaniem jest pościg za grupą odbijającą jeńców

I tu można sporo założeń zrobić , że jak grupa która odbija jeńców zostanie wykryta przez patrol , w koszarach następuje alarm i podąża do miejsca jej wykrycia i ja stara się zniszczyć .dodatkowo podczas samego ataku na obóz jeniecki , w jakimś tam czasie od pierwszego ataku następuje alarm w koszarach i całe koszary udaje się do obozu i albo jeszcze wspomagają jeśli obrona trwa albo sciaga grupę i jeńców do jakiegoś tam punktu na mapie itd.
Za zadanie w róznym stopniu wykonania ileś tam punktów
W tym samym czasie oczywiście przeciwna storna odbija swojich jeńców i ta druga broni .
NA zadania by był określony limit czasu . np 3/5 h

Dodatkowo można by było wprowadzić aby jeszcze w tym samym czasie każda ze stron miała do wykonania inne zadanie .Np. obrona konwoju.
Czyli w tym samym czasie każda ze stron ma obóz jeniecki do obrony i zdobycia , jak i obronę i zdobycie konwoju .
Wykonywanie dwóch zadań w tym samym czasie ogranicza środki ludzkie
i albo gdzieś ich dajemy więcej albo mniej , ale np. w przypadku samego obozu jenieckiego określił bym dokładnie ilu ludzi może go bronić , tak aby nie stał sią on twierdzą nie do zdobycia .
Tak jak pisałem to jest szkic zadania i tyle .

Kwestia budowy baz , zgadzam się ze powinny być ograniczenia co do jej ufortyfikowania , bazę budujemy tylko z tego co znajdziemy w lesie i naturalnego wykorzystania terenu , zakazał bym jakichkolwiek siatek , natomiast , pola minowe , jakieś alarmy na drut , szperacze jak najbardziej mogą być .

Co do zadań to podzilił bym je na nocne i dzienne .

Acha tworząc takie zadania unikniemy jakieś tam rutyny obozowej itp. dodatkowo będziemy mieli i akcję, czyli strzelania może być sporo ,jak i dużo będzie zależeć od taktyki , od skrytego poruszania się grupy w terenie od współdziałania w grupach itp.
to chyba tyle na razie




Temat: [Dead Echoes]First Encounter
Garret

Zapis LogData zakończył się pomyślnie. Zawartością Control był program kontroli grodzi hangaru.
Cóż, okręt ten może być traktowany jako niszczyciel. Jego siła ognia i masa są odpowiednie. Sądzę, że wielu ludzi wciąż jest przekonanych, że to okręt stricte bojowy.
Kombinacje przesuwały się przez mózg Garreta. Tym razem co jakiś czas wyświetlał się napis "Dostęp zabroniony."
Prekursor kontynuował.
Mieliśmy wrogów. Dlatego uzbrajaliśmy statki eksploracyjne. Widać im się nie poszczęściło.
Ekran zmienił kolor na zielony - dostęp przyznany.
Konsola wyświetliła obrazy z kamer. W sektorze 9 toczyła się walka - Kolonialni Marines zabarykadowali się w jednej z torpedowni i odpierali fanatyczny atak Wojowników. Co chwila w powietrzu przemykały smugi ognia półplazmowego, krzyżując się z charakterystycznym drżeniem powietrza wywołanym przez karabinki soniczne.
Kilka kamer dalej - obraz kawałka metalu. Wyostrzenie. Podziurawiony kadłub statku eksploracyjnego.
Hm... to z pewnością ten statek.
Poraz kolejny przed oczami Garreta pojawił się widok z pamięci Prekursora. To była jego tylna część - zajmująca całą kamerę. Przy niej T'Naww był prawie niewidoczny. Cały okręt musiał być wielki.
Moduł silnika, tak jak mówiłem. Nie widzę żadnych osmaleń, rozerwanego metalu. Tylko...
Małe zbliżenie. Dziura w kadłubie była łagodna, jakby wypalona powoli i starannie.
Dziury. Żadna z naszych broni nie wyrządzała takich szkód...
Kolejna kamera, tym razem na T'Naww. Połączony z wrakiem. Można było zobaczyć światło - nie tylko standardowe, błękitne oświetlenie. Ostry, żółty błysk.
Ekran zaczął śnieżyć.
Chyba wpisałeś złe hasło o jeden raz zbyt dużo.

Do Garreta podczłapał nieświadomy niczego OT-93
Zaprzeczenie. Oprogramowanie szperacz nie jest dostosowane do systemu uzbrojenie

Za OT stała Kanya. W rękach trzymała ciężki pistolet VMS - prawdziwą ręczną armatę. Max podał Sci karabinek soniczny z pełnym ogniwem oraz jedno zapasowe - razem 40 strzałów. Sam chwycił bojowy karabinek Zynth, odzyskany z fregaty. Kapitan pozostał uzbrojony w dwa Taji.

- Nie mogę ruszyć dysku okrętu bez zasilania, i nieprędko będę jakieś miała. Z pamięci własnej mogę wyciągnąć trochę, ale nie będzie to za wiele.
Po chwili podała Garretowi kartę danych. Po odczytaniu w jego pamięci znalazł się dodatkowy Exploit 1 poziomu, Exploit 2 poziomu oraz Blokada 1. Dodatkowo program o wdzięcznej nazwie "Killer", z instrukcją, że powoduje przeładowanie obwodów wybranej konsoli powodując jej zniszczenie.

Jan van Rosengaam, Gerrard

Oddział VMS przedarł się do torpedowni poziomu 9, powodując spore problemy. Jednocześnie w 11 spadło ciśnienie - próbujemy znaleźć przebicie kadłuba, jednak nie wiemy ile to potrwa.
Amrit dał gościom znak, by podążali za nim.
Przepraszam, że okręt jest w stanie niezdatnym do zwiedzania. Gdyby nie wasza interwencja, VMS przejęliby okręt.
Doszli do systemu transportowego - poziomych wagoników, kursujących przez całą długość Igłostatku. Amrit okazał swoją kartę oficerowi.
System transportu. Duży statek wymaga takich, a ten leci najszybszą możliwą drogą - przez centrum okrętu.
Po krótkiej jeździe wysiedli w sektorze 18 - oficerskim. Czekał na nich młodszy oficer-łącznik. Chwilę porozmawiał z kapitanem.
Mieli okazję rozejrzeć się po atrium - wejściu do kwater oficerskich. Do kolistego pomieszczenia wchodziły trzy wejścia - dwa boczne oraz jedno centralne - większe, transportowe. Całe pomieszczenie było starannie zaprojektowane według standardów Idei - z przewagą okręgów i elips.
Wprawny obserwator, taki jak Jan mógł dojrzeć jeszcze jedno przejście - szyb klimatyzacji, obecnie wyłączony aby zapobiec dostawaniu się dymu do sektora 18.
Kapitan wrócił - tym razem z nieco mniej przyjacielskim wyrazem twarzy.
Cóż, drodzy goście - wybaczcie, jednak muszę wrócić do obowiązków. Mamy pewien problem w sektorze 17, jednocześnie wróciła rotacja i znaleziono przeciek w 11 - mamy dostęp do reszty okrętu. Korzystajcie z naszej gościnności do woli.
Amrit oddalił się.

[Rin]Tajemniczy sektor 11. Obracał się, gdy dokowaliśmy, więc nie stracił rotacji. Nie sądzę też, aby faktycznie był tam przeciek.
Nawigator wyciągnęła mały projektor. Wyświetliła mapę igłostatku.
[Rin]17 to hangary. Czyżby VMS dalej atakowało?
[Jiro]Raczej lądowanie kogoś z ich władz. Tajne.
Cóż, Isamu-san zostawił dowodzenie panu Rosengaamowi.

Pod komendą Rosengaama jest obecnie oficer polityczny (negocjacje, "zagadywanie" - ma immunitet dyplomatyczny), Nawigator (komputery, pilotaż). Gerrard jest również pod dowodzeniem, jednak nie musi rozkazów wykonywać.



Temat: Lyrics
ŚCIANKA - PIOTREK

Piotrek mówi: "O tej porze roku wieje wiatr i ulice są wymiecione do czysta.
Chropowatości chodnika oczyszczone z piasku do ostatniego ziarenka.
Kiedy stawiasz stopę, przez podeszwę czujesz zagłębienia w betonie.
Tak jakbyś przyłożył do niego policzek.
Tego oczywiście nie robię, bo z okien widać całą ulicę.
Szperacze liżą ziemię w dzień i w nocy. Trzeba iść spokojnie."
Piotrek mówi: "Tutaj nie masz czego szukać, jeżeli sam wcześniej nie znalazłeś.
Ulica nawet nie jest śliska, trudno się przewrócić.
Zresztą nie warto.
I tak nikt nie zwróci uwagi.
Chodzą tylko tam i z powrotem.
Z okien widać.
Najwyżej możesz umazać się błotem i położyć obok kałuży.
Ktoś pomyśli, że to kupka śmieci.
Zadzwoni po śmieciarkę i wtedy cię dotkną, podniosą i wywiozą za miasto.
Przełamiesz ciemność!
Za miastem, za ścianą jest zupełnie inaczej.
Nie ma nieba i nie ma domów.
Tak naprawdę to jeszcze tam nie byłem, ale wiele słyszałem.
Teraz gromadzę zapasy na wyprawę.
Mam dżem i dużo chleba, ale jedzenie to nie wszystko.
Zbieram do puszki śrubki i sprężynki od długopisów.
Mam też szklaną kulkę ze świderkiem w środku i rolkę czarnego papieru.
Z tego powstanie mój pojazd, kiedy odpowiednio połączę to wszystko drucikiem.
I codziennie chodzę po mieście, i wymacuję stopami nowe słowa o odpowiednich połączeniach i zapisuję je w zeszycie.
Też rysuję.
A właściwie one robią się same, a co się narysuje, to zaraz robię.
Już mam trójkąt z drutu.
W jednym rogu śrubka, w drugim grubsza śrubka z łebkiem w drugą stronę, a w trzecim oczko na szklaną śrubkę ze świderkiem.
Kiedy ją tam włożę, wystartuję.
Ale konstrukcja jest jeszcze niekompletna.
Nie mam wszystkich potrzebnych danych.
Dlatego codziennie rano wychodzę i szukam ich na chodniku i na różnych chodnikach w mieście, a potem wracam i zapisuję wszystko w moim zeszycie."
Piotrek mówi: "Raz by mnie wywieÂźli tą śmieciarką za miasto, ale nie chciałem, bo nie miałem swojego zeszytu i nie miałem kulki, a bez kulki nie mógłbym wrócić.
A jeszcze nie wiedziałem, czy chcę tam zostać.
I teraz też nie wiem, chociaż bardzo bym chciał skończyć mój pojazd, moją wyrzutnię, bo w domu jest zimno jak na dworze, za to jeszcze ciemniej.
A na podwórko trzeba schodzić po schodach, potem znowu wchodzić, a tam przecież może ktoś czekać z telegramem, że zabierają mi mieszkanie, bo podobno gdzieś wyjeżdżam.
I dlatego zawsze po cichu uchylam bramę, patrzę w górę, czy nikt nie stoi na schodach i potem szybko wbiegam na swoje piętro.
Mieszkam na czwartym piętrze.
I już na górze, jak mam klucz gotowy, szybko do dziurki - otwieram, wpadam do środka.
Zatrzaskuję drzwi, żeby urzędnik nie skoczył na mnie od tyłu.
Bo może skoczyć na mnie od tyłu i wepchnąć mnie do mieszkania, i potem zapieczętować meble.
A może już tu byli i zabrali telewizor i komodę, a w szufladzie jest przecież mój zeszyt i wyrzutnia, mój pojazd...
Ale jeszcze nic się nie stało.
Ciągle mam szansę uciec im za ścianę.
Zrolować niebo z chmurami jak niepotrzebną mapę i wtedy się okaże.
Wtedy wszystko będzie jasne i tak jak chcę - od drugiej strony.
Za miastem."
Piotrek mówi: "Jak zawsze, jak wracam, i dziś czeka na mnie pod oknem krzesło.
Przestawię je na środek, na dywanik.
Tu mój drewniany koń, moje laboratorium.
Czeka na mnie, a ja przychodzę.
Najpierw do ściany, do drzwi.
Wyjmuję z komody szklaną śrubkę ze świderkiem w środku.
Potem siadam: nogi razem, a ręce na kolanach.
I czekam na niego, na niego - tego, co przychodzi.
Na odwrócenie, na ramkę z drugiej strony, jak negatyw.
Jak wykręca stawy i boli, ale jest słodkie jak mleko.
Jakbym pływał w mleku, odwrócony, że mleko jest w środku, a ja dookoła.
Jak daleko!
Dotykam i zalewam wszystko moim okiem.
Ono jedno jedyne zagarnia źrenicą korytarz i płynie dalej, nad wodą, nad asfaltem.
Teraz oko ze świderkiem.
I start!
Startuję!
Jestem pilotem nocy na stalowych skrzydłach po granice miasta.
Jestem czarną kroplą wpadającą w głąb.
Jestem wstęgą Ozyrysa.
Jestem czarnym księżycem, jego niewidoczną stroną.
Sam zasiadam do stołu w pustych salach z okienkiem na końcu nigdy nie przebytej drogi..."

ale chłopaki mają łby do absurdu....



Temat: Teksty piosenek...
Ścianka › Piotrek

Piotrek mówi: "O tej porze roku wieje wiatr i ulice są wymiecione do czysta.
Chropowatości chodnika oczyszczone z piasku do ostatniego ziarenka.
Kiedy stawiasz stopę, przez podeszwę czujesz zagłębienia w betonie.
Tak jakbyś przyłożył do niego policzek.
Tego oczywiście nie robię, bo z okien widać całą ulicę.
Szperacze liżą ziemię w dzień i w nocy. Trzeba iść spokojnie."
Piotrek mówi: "Tutaj nie masz czego szukać, jeżeli sam wcześniej nie znalazłeś.
Ulica nawet nie jest śliska, trudno się przewrócić.
Zresztą nie warto.
I tak nikt nie zwróci uwagi.
Chodzą tylko tam i z powrotem.
Z okien widać.
Najwyżej możesz umazać się błotem i położyć obok kałuży.
Ktoś pomyśli, że to kupka śmieci.
Zadzwoni po śmieciarkę i wtedy cię dotkną, podniosą i wywiozą za miasto.
Przełamiesz ciemność!
Za miastem, za ścianą jest zupełnie inaczej.
Nie ma nieba i nie ma domów.
Tak naprawdę to jeszcze tam nie byłem, ale wiele słyszałem.
Teraz gromadzę zapasy na wyprawę.
Mam dżem i dużo chleba, ale jedzenie to nie wszystko.
Zbieram do puszki śrubki i sprężynki od długopisów.
Mam też szklaną kulkę ze świderkiem w środku i rolkę czarnego papieru.
Z tego powstanie mój pojazd, kiedy odpowiednio połączę to wszystko drucikiem.
I codziennie chodzę po mieście, i wymacuję stopami nowe słowa o odpowiednich połączeniach i zapisuję je w zeszycie.
Też rysuję.
A właściwie one robią się same, a co się narysuje, to zaraz robię.
Już mam trójkąt z drutu.
W jednym rogu śrubka, w drugim grubsza śrubka z łebkiem w drugą stronę, a w trzecim oczko na szklaną śrubkę ze świderkiem.
Kiedy ją tam włożę, wystartuję.
Ale konstrukcja jest jeszcze niekompletna.
Nie mam wszystkich potrzebnych danych.
Dlatego codziennie rano wychodzę i szukam ich na chodniku i na różnych chodnikach w mieście, a potem wracam i zapisuję wszystko w moim zeszycie."
Piotrek mówi: "Raz by mnie wywieźli tą śmieciarką za miasto, ale nie chciałem, bo nie miałem swojego zeszytu i nie miałem kulki, a bez kulki nie mógłbym wrócić.
A jeszcze nie wiedziałem, czy chcę tam zostać.
I teraz też nie wiem, chociaż bardzo bym chciał skończyć mój pojazd, moją wyrzutnię, bo w domu jest zimno jak na dworze, za to jeszcze ciemniej.
A na podwórko trzeba schodzić po schodach, potem znowu wchodzić, a tam przecież może ktoś czekać z telegramem, że zabierają mi mieszkanie, bo podobno gdzieś wyjeżdżam.
I dlatego zawsze po cichu uchylam bramę, patrzę w górę, czy nikt nie stoi na schodach i potem szybko wbiegam na swoje piętro.
Mieszkam na czwartym piętrze.
I już na górze, jak mam klucz gotowy, szybko do dziurki - otwieram, wpadam do środka.
Zatrzaskuję drzwi, żeby urzędnik nie skoczył na mnie od tyłu.
Bo może skoczyć na mnie od tyłu i wepchnąć mnie do mieszkania, i potem zapieczętować meble.
A może już tu byli i zabrali telewizor i komodę, a w szufladzie jest przecież mój zeszyt i wyrzutnia, mój pojazd...
Ale jeszcze nic się nie stało.
Ciągle mam szansę uciec im za ścianę.
Zrolować niebo z chmurami jak niepotrzebną mapę i wtedy się okaże.
Wtedy wszystko będzie jasne i tak jak chcę - od drugiej strony.
Za miastem."
Piotrek mówi: "Jak zawsze, jak wracam, i dziś czeka na mnie pod oknem krzesło.
Przestawię je na środek, na dywanik.
Tu mój drewniany koń, moje laboratorium.
Czeka na mnie, a ja przychodzę.
Najpierw do ściany, do drzwi.
Wyjmuję z komody szklaną śrubkę ze świderkiem w środku.
Potem siadam: nogi razem, a ręce na kolanach.
I czekam na niego, na niego - tego, co przychodzi.
Na odwrócenie, na ramkę z drugiej strony, jak negatyw.
Jak wykręca stawy i boli, ale jest słodkie jak mleko.
Jakbym pływał w mleku, odwrócony, że mleko jest w środku, a ja dookoła.
Jak daleko!
Dotykam i zalewam wszystko moim okiem.
Ono jedno jedyne zagarnia źrenicą korytarz i płynie dalej, nad wodą, nad asfaltem.
Teraz oko ze świderkiem.
I start!
Startuję!
Jestem pilotem nocy na stalowych skrzydłach po granice miasta.
Jestem czarną kroplą wpadającą w głąb.
Jestem wstęgą Ozyrysa.
Jestem czarnym księżycem, jego niewidoczną stroną.
Sam zasiadam do stołu w pustych salach z okienkiem na końcu nigdy nie przebytej drogi..."



Temat: Antrakt kursu "radarowego".
Tomasz Chodnik wrote:

[quote]-(disco) zapalić więcej świateł: podsalingi, kotwiczne itd, pomrugać nimi
Stosuje na innych zeglarzy gdy na "srodku morza" zanadto sie zbliza.[/quote]
Oswietlenie zagli daje blyskawiczny efekt. Wpadaja w slizg podczas
skrecania. Uzywam do tego reflektora 55 W swiecacego do przodu ktory
umiescilem na rufie, pod antena radarowa. Oprocz "dyskoteki" przede
wszystkim przydaje sie do oswietlenia dziobu podczas cumowania albo jak
trzeba pomajstrowac an pokladzie.

[quote]-(policja) poświecić szperaczem po mostku i po swych żaglach
Gdy ktos oswietli mnie szperaczem rewanzuje sie odswieceniem. Mam takie[/quote]
cudenko co swieci bardzo mocno. Zasieg ponad 700 m z zarowka 100 W.
Chyba halogenowa ale nie jestem pewny. Sila swiecenia i tak bierze sie z
luster doskonalej jakosci. Na mostek poswiecilem raz, gdy na mnie zbyt
dlugo swiecili podczas mijajania w kanale (Södertälje). Natychmiast
wylaczyli. Chyba tez nie lubia jak ich oslepiac.

[quote]-(dać znać światu) zapytać na UKF16 24W czy nas widzą i czy mogliby uważać,
Ktorego pytac gdy plyna gesiego i ledwo mozna znalezc przerwe miedzy[/quote]
nimi aby przemknac. W takich okolicznosciach nie probowalem gawedzic
zeby nie robic zamieszania. Poza tym gdy odbiorca jest blisko uzywam
mocy 1 W, a w ogole najczesciej nadaje z ta moca. Szkoda pradu i co kogo
obchodzi rozmowa z kolezka co plynie nieopodal.

[quote]a jak dalej śpią, zrobić raban "PAN PAN PAN mmmnie rozjedziesz!"
Sie nie da. Gdy w poblizu kilka statkow to niepotrzebnego zamieszania[/quote]
mozna narobic. Jak zorientujesz sie ze dziob kolosa celuje w burte to
zostaje kilkanascie sekund aby cos zrobic. Stad pomysl desperackiego
skretu w lewo, albo w prawo. Zaleznie od okolicznosci.

[quote]-(wild west) strzelić w mostek rakietą
Na tym sie nie znam. Po sprawdzaniu tego co woze okazalo sie ze termin[/quote]
waznosci najmlodszej rakiety uplynal z 15 lat temu. Jest tyle innych
srodkow ze nigdy nie pomyslalem o uzyciu rakiety. Moze to i dobrze.

[quote]Niedświadczony sternik jachtu patrzy zwykle tylko do przodu i nawietrzną
Sa tacy? Zawsze myslalem ze na lodce trzeba rozgladac sie dookola. Nie[/quote]
wbijaja tego do glowy w podstawowce na zeglarza?

[quote]potrzebuje kogoś by mu zerkał częściej do tyłu i pod genuę.
O tym juz kiedys pisalem: kawalek stropu i podniesienie przedniego zagla[/quote]
cudownie powieksza pole widzenia. Tylko nie wiedziec czemu kazdy kto
decyduje o szyciu uwaza ze zagiel musi niemal lezec na pokladzie. No i
zaslaniac.

[quote]Sterowanie automatem odciąża obserwatora, łatwiej mu patrzeć dookoła.
O to wlasnie chodzi. Korzystanie z autopilota wrecz ulatwia sterowanie i[/quote]
nawigacje. Gdy maszyna pilnuje kursu mozna wykonac kilka dodatkowych
czynnosci, np. wpatrywac sie w mape. Postuluje masowe wyposazanie lodek
w autopiloty. Przyjemnie sie Hornem zegluje sterujac przyciskami. No nie.

--
New_Jerry, Stockholm
http://sychut.com/jerzy



Temat: TAKTYKA
SZYKI PIECHOTY

Szyk i jego forma jest zależna od wielu elementów, a najistotniejszymi są:

* prawdopodobieństwo kontaktu z przeciwnikiem
* kierunek szczególnego zagrożenia
* warunki terenowe
* widoczność i kalkulacje czasowo-przestrzenne".

Bez względu na rodzaj sytuacji taktycznej należy w fazie przygotowania do wykonania marszu wprowadzić podstawowe zasady obowiązujące na wszystkich szczeblach:
# określić kierunki szczególnego zagrożenia i miejsca o szczególnym zagrożeniu
# wyznaczyć zasady prowadzenia orientacji topograficznej i skład żołnierzy zajmujących się mierzeniem azymutów i odległości w terenie, pracą z mapa, obsługą GPS - z reguły specjalności wyznacza się tak, by każda czynność była dublowana. Regułą jest unikanie dróg, przepustów, polan, skrzyżowań, przecinek itd. Trasa powinna przebiegać przez obszary o największej skali nie przejezdności. Bagna, torfowiska, starodrzew to wymarzone obszary do unikania przeciwnika.

Tak w fazie realizacji marszu jak i postoju należy zastosować ubezpieczenie okrężne czyli obserwować cały teren wokół siebie.

W zależności od pokrycia i ukształtowania terenu różnie będą się kształtować szyki i odległości pomiędzy żołnierzami pododdziału. Normy amerykańskie realizowane w pododdziałach Ranger przewidują określone parametry szyku w zależności od sytuacji taktycznej.

W przypadku, gdy kontakt z przeciwnikiem jest mało realny przyjmuje się następujące parametry - odległości pomiędzy poszczególnymi żołnierzami wynoszą od 5 do 15 m, a pomiędzy drużynami około 20 m. Technika poruszania się w tym wariancie zapewnia:

* poruszanie się z maksymalną prędkością
* właściwe zabezpieczenie od czoła
* właściwe kontrolowanie całości ugrupowania
* małe odległości pomiędzy składami pododdziału.

W przypadku realnego kontaktu z przeciwnikiem wysuwamy do przodu siły mogące wystarczająco szybko zareagować na pojawienie się przeciwnika. Z reguły odległość pomiędzy żołnierzami wzrasta do 20 ma pomiędzy drużynami do 50 m. Drużyna wysunięta do przodu (szpica) powinna być oddalona o około 100m, w razie spotkania wroga musi zapewnić wystarczająco wczesne wykrywanie celów, by uniknąć wejścia w zasadzkę sił głównych.
W celu elastycznego dozowania zadań dla poszczególnych składów, co pewien czas zmienia się zadania poszczególnych elementów - inne drużyny stają na czele ugrupowania.

Technika poruszania się w takim wariancie zapewnia:

* dobre ubezpieczenie z przodu
* średnie tempo poruszania z wystarczającą możliwością kontrolowania składów przez dowódcę
* wystarczające odległości pomiędzy żołnierzami ( mniejsze możliwości rażenia )

1. STRZAŁA
Ta formacja taktyczna jest używana najczęściej podczas zadań patrolowych. Jest najbardziej odpowiednia do poruszania się przez teren otwarty. Formacja ta może być używana za dnia jak i w nocy, jeżeli jest wystarczająca widoczność i roślinność na to pozwala. Patrol w tej formacji może szybko założyć bazę przez która może się wycofać podczas kontaktu z przeciwnikiem. Formacja Strzała zapewnia możliwość szybkiej aplikacji maksymalnej siły ognia oddziału na każdy kierunek.

Strzała

Można ją też b. szybko zamienić na formacje typu klin mniej podatna na ogień flankowy i frontowy. Co jest stosowane w przypadku zaskoczenia, pułapki czy innego typu zagrożenia.
Formacja strzała jest podatna na ogień flankowy, ale dużo mniej na ogień frontowy przeciwnika. Standartowa formacja wygląda następująco:
Każdy członek patrolu porusza sie na specyficznej osi i skrzydle patrolu względem kierunku marszu. Pozycja musi być dokładnie znana przez żołnierzy, jako że wszystkie inne zmiany formacji (np.: Oderwanie od Przeciwnika, Kontakt, Pokonywanie Przeszkód itp.) są wykonywane na podstawie tej formacji.
Zmiany formacji są tak opracowane, aby się nie zmieniały dla indywidualnych członków patrolu niezależnie od formacji. Więc na przykład Sanitariusz porusza się na lewym skrzydle patrolu, a podczas pokonywania przeszkód zapewnia bezpieczeństwo lewego skrzydła, podczas kontaktu, prowadzi ogień na lewym skrzydle itd. Podczas patrolowania w szeregu, są takie same zasady: medyk znowu jest na lewym skrzydle podczas pokonywania przeszkód, oderwania od przeciwnika itp.

2. SZEREG
Szereg jest najczęściej używany podczas patrolowania w terenie zamkniętym, jak i w nocy, gdzie jest używany do utrzymania maksymalnej kontroli przez d-cę patrolu.
Szereg powinien być używany jak najrzadziej z powodu dużej wrażliwości na ogień frontowy (jednak w Wietnamie był jednym z najczęściej wykorzystywanych szyków ze względu na specyfikę tamtejszych ścieżek które były wąskie i nie sprzyjały rozwijaniu takich szyków jak klin). Zaletą szeregu jest minimalna podatność na ogień skrzydłowy przeciwnika. Oderwanie od przeciwnika jest bardzo trudne podczas kontaktu w tej formacji.
Patrol poruszający się w szeregu nie może generować dostatecznie dużej frontowej siły ognia, ale może użyć wszystkich środków ogniowych na każde skrzydło. Odstęp pomiędzy żołnierzami jest dyktowany przez teren, roślinność, dzień lub noc i przeciwnika. Kolejność w szeregu jest następująca: Szperacz. D-ca. Radiooperator. Sanitariusz. Zastępca d-cy żołnierz.

3. TYRALIERA
Tyraliera może być używana do oczyszczania terenu albo instalacji. Formacja może być łatwo zaadaptowana ze "strzały" i "szeregu". Formacja jest normalnie używana w otwartym terenie i jest bardziej podatna na ogień skrzydłowy niż frontowy. Tempo i odstęp są jak zawsze dyktowane przez teren, roślinność, dzień lub noc i przeciwnika. Formacja może rozwijać maksymalną frontową się ognia, ale tylko minimalną siłę ognia na skrzydła. Kolejność w tyralierze jest następująca od lewej : żołnierz, sanitariusz, D-ca, Szperacz, Radiooperator, Zastępca d-cy . Na zakończenie tej części, należy podkreślić, że powyższe formacje nie są jedynymi jakie mogą być zaadoptowane przez d-cę patrolu. D-ca musi wziąć pod uwagę siłę, szybkość, kontrolę, bezpieczenstwo, teren oraz przeciwnika zanim wybierze odpowiednią formacje dla patrolu.

4. WŁÓCZNIA
Szyk ten stosowany jest najczęściej podczas pokonywania terenu otwartego. Dowódca zajmuje pozycję w centrum ugrupowania, tak samo jak obsługa broni maszynowej, która może wtedy udzielić wsparcia każdemu z zagrożonych skrzydeł. Szyk ten ma równomierną siłę ognia we wszystkich kierunkach.

5. KOLUMNA
Szyk stosowany przez drużynę w czasie przemarszu drogami, gdy istnieje niewielkie prawdopodobieństwo natknięcia się na przeciwnika. Ugrupowanie to jest bardzo wrażliwe na ogień przeciwnika.

6. DIAMENT
Szyk ten stosowany jest najczęściej w sytuacji wychodzenia na otwartą przestrzeń, lub gdy spodziewamy się ataku przeciwnika ze wszystkich stron równocześnie. Siła ognia jest rozłożona równomiernie na wszystkie strony



Temat: Pentland Firth
Kiedyś obiecałem, że napiszę o Pentlandzie - naszym europejskim Przylądku Horn. Może kogoś moja pisanina zachęci do wybrania się tam...?

Cieśnina Pentland Firth oddziela archipelag Orkadów od północnej Szkocji. Jej długość wynosi ok. 13 Mm a szerokość waha się od 6,5 do 2,2 Mm. Brzegi cieśniny stanowią wysokie klifowe ściany z niezliczoną ilością podwodnych głazów wyłaniających się ponad powierzchnię morza podczas odpływu. Głębokość w głównym nurcie wynosi 55-90 metrów.

Pentland stanowi znaczący skrót na drodze Atlantyk-Morze Północne. Ruch statków w cieśninie nie jest duży, ale mijane jednostki potrafią "nieźle umilić" życie. Dodatkowo, w poprzek cieśniny pływa kilka linii promowych.

Pływy w cieśninie występują w układzie półdobowym. Portem odniesienia jest Dover.
Najbliższe porty schronienia dla jachtów, to po zachodniej stronie Scrabster, a po wschodniej Wick. Maksymalny pływ w rejonie wynosi ok. 4,5 m.

Okienko czasowe dla przejścia otwiera się po zachodniej stronie o -0530 HW Dover (+0435 HW Aberdeen) i trwa około 3 godzin. Po wschodniej stronie cieśniny okienko jest węższe, trwa niecałe 2 godz. i otwiera się o +0040 HW Dover (-0150 HW Aberdeen).

Nawigatorom, którzy zamierzają żeglować po wodach cieśniny gorąco polecam do zestawu standardowych pomocy nawigacyjnych dokupienie Admiralty Tidal Stream Atlas "Orkney and Shetland Island" (NP209) oraz mapę 2162 "Pentland Firth and Approaches" (1:50000).

Nasłuch radiowy prowadzi na k.16 stacja RNLI w Thurso (port Scrabster). W cieśninie jest zasięg GSM, można po pomoc dzwonić +44 1847893433.

I to byłoby tyle, jeśli chodzi o suche fakty. Na szczęście żeglarstwo nie opiera się jedynie o fakty, jest w żeglarstwie trochę magii i właśnie magia jest tym, co ludzi ciągnie do Pentland Firth, bo cieśnina ta jest miejscem naprawdę magicznym.

Choć prąd tam nie jest jakiś szczególnie duży (12 węzłów), nie jest nautycznie najtrudniejsza, jest głęboka, jest szeroka, a jednak, jest miejscem najgęściej zasłanym wrakami.
Od momentu założenia stacji ratownictwa morskiego w Thurso, prowadzona jest ewidencja katastrof. Pół tysiąca zatonięć i poważnych uszkodzeń statków na obszarze kilkunastu mil wyrobiło cieśninie jak najgorszą opinię. A gdy połączy się magię ze złą opinią, to serce się rwie, żeby tego zaznać.
A propos serca, locja Imray'a podaje, że wody północnej Szkocji nie są akwenem dla żeglarzy lękliwego serca (timorous heart) zaś oficjalny "Pilot" UKHO o Pentlandzie wyraża się z ogromnym respektem i twierdzi, że przy wiatrach powyżej 7B przejście cieśniną jest zamknięte i całkowicie nieżeglowne.
Magię (i złą opinię) tego miejsca podtrzymują także wydawnictwa beletrystyczne. Kapitan Borkowski w "Szamanie Morskim" szedł tamtędy w gęstej mgle z pełną prędkością polegając na twierdzeniu, że: "żaden inny kapitan nie będzie taki głupi, żeby tędy we mgle chodzić" Za przejście cieśniną przyznawano kiedyś nagrody "Żeglarz Roku".

Skąd to wszystko tak?
Pentland jest to jedyne miejsce w Europie, gdzie w wyniku współdziałania prądów ze specyficznym ukształtowania dna i nieregularną linią brzegową, pojawiają się na niespotykaną nigdzie indziej skalę: wiry, kipiele, przeciwprądy i wypiętrzenia.

Te właśnie unikalne zjawiska hydrologiczne są najczęstszą przyczyną kłopotów dotykających nie tylko nas - żeglarzy, ale także całkiem duże statki (np. tankowce idące do bazy paliwowej Scapa Flow), które w określonych warunkach mogą zostać obrócone nawet o 180 stopni. Na całym obszarze cieśniny woda zachowuje się dziwnie tworząc mniejsze lub większe wiry i przypominające wodospady niewielkie uskoki. Jest jednak kilka miejsc szczególnie "porąbanych", a przez to, szczególnie niebezpiecznych.
Trzy z tych miejsc, okryte jest w związku z ilością zatopionych statków tak złą sławą, że otrzymało własne nazwy. Są to, w kolejności z zachodu na wschód:

Mary man of May - jest to chyba najgroźniejsze miejsce w całej cieśninie. Rozciąga się pomiędzy wyspą Hoy a przylądkiem St, John's. Rodzi się przy południowym brzegu w czasie odpływu (prąd zachodni) i w miarę zwiększania się prędkości wody rozciąga się, na całą szerokość cieśniny. W momencie -0530 HW Dover zaczyna wygasać od strony St. John's Pt. umożliwiając przejście. Mary man of May ma strukturę kipieli ograniczonej stojącą falą przyboju. Słyszałem kiedyś taką opowieść załoganta, który spóźniony, nocą podążał na zachód: "Włączam szperacz a przed dziobem czarna, kilkumetrowej wysokości, pionowa ściana wody. Bałem się, że jacht nie zdoła się na nią wspiąć". W okresie sztormu z W lub NW przejście przez ten obszar jest dla jachtów niemożliwe.
Charakterystyczną cechą Mery man of May jest to, że fala wypiętrza się bardzo szybko (czas liczony w minutach) a kotłowanina dochodzących do 3-4 metry fal, jest straszna nawet w czasie sztilu.

The Swilkie - tam Dobry Bóg ćwiczył robienie pierdzielniku przed akcją w Sodomii i Gomorze, a później zapomniał po sobie posprzątać. The Swilkie leży w okolicach Swilkie Point (północny skraj wyspy Stroma). Swilkie, to kipiel urozmaicona wirami. Prąd w tamtym rejonie dochodzi do 12 węzłów a na obrzeżach wirów jego prędkość może wynosić nawet 16 (tak, tak, prawie 30 km/h!). Swilkie istnieje w czasie przypływu i odpływu, jednak bardziej brutalna jest przy prądzie zachodnim.

Duncansby Race - formuje się w okolicach Duncansby Head przy prądzie wschodnim (a w zasadzie SE)(-0500 HW Dover) i jest najgroźniejszy przy przeciwstawnych wschodnich wiatrach. DR rozszerza się w miarę upływu czasu ruchem przeciwnym do ruchu wskazówek zegara obejmując w szczytowym momencie (-0220 HW Dover) całą przestrzeń Inner Sound.

Pomimo istnienia tych "strasznych" miejsc gorąco zachęcam do odwiedzenia Pentland Firth. Przejście tamtędy zostawia niezapomniane wrażenia i stanowi znaczący punkt w żeglarskim życiorysie prowadzącego. Przy dobrej pogodzie, gdy dobrze policzymy pływ i znajdziemy się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze, przejście cieśniny bywa banalne - zresztą, tam od wieków trwa żeglują i przeważnie się udaje

 

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.